Leica Summicron-M 35 mm f/2 ASPH

Posted on

Nie każdy ma okazję fotografować tym obiektywem. Jednak każdy, kto to robił, ma o nim wyraźne zdanie. Nie da się być obojętnym wobec tego szkła. Niewidoczny, zgrabny, bardzo ergonomiczny i niezniszczalny mechanicznie da się lubić. Uzależnia, gdy cieszymy oczy obrazami. Co wiecie o Summicronie 35 mm f/2? Niewiele? To poczytajcie – nie wypada go nie znać.

Obiektywy o ogniskowej 35 mm, to dla mnie standard. Najważniejsze narzędzie. Nie dziwcie się, że tyle trzydziestek piątek przetestowałem w poszukiwaniu tej jedynej. Był Biogon 35 mm f/2 (Loxia 35 mm f/2), był Voigtlander 35 mm f/1,4 ASPHERICAL II i Summilux 35 mm f/1,4 ASPH. To jednak nie wszystko. Są jeszcze inne trzydziestki piątki, których nie miałem okazji poznać. Na razie tyle musi wystarczyć. Mój osobisty raport nie byłby pełny, gdyby nie najbardziej klasyczna konstrukcja, którą darzę szczególną sympatią. Nie dlatego, że jest to najlepsza konstrukcja. Jest idealnie zbalansowana. Wysoka jakość współgra z idealną budową mechaniczną i rozmiarami, dając na końcu bardzo dobre technicznie obrazy. Obiektyw najwyższej klasy Summicron-M 35 mm f/2 ASPH.

Używanie tego szkła z korpusami Leica i Sony, daje wiele radości. Obrazy są szczegółowe, dystorsji brak, mikrokontrast na najwyższym poziomie. Można by tak dalej. Ważniejsze jest jednak to, że ten obiektyw daje piękne obrazowanie. Stał się legendą. Myślicie, że będę tu piał z zachwytu nad tym jaki to jest doskonały, ponieważ wyprodukowała go firma Leica? Nic podobnego. Napiszę wszystko co wiem – tak aby Ci, którzy nie mieli okazji nim pofotografować, mogli zapoznać się z jego… Charakterystyką? Charakterem?

Tak. Słowo charakter. bardzo pasuje do tej legendy. Summicron to nazwa dla serii obiektywów o świetle f/2. Crony – bo tak często się je nazywa – to szczególne konstrukcje. Stanowią niesamowicie przemyślany kompromis. Światło f/2 nie daje tyle możliwości co f/1,4, ale pamiętajmy, że stworzono je dla korpusów dalmierzowych, w których mechanika na styku korpus – obiektyw (mimo całej precyzji made in Leica), może nie ostrzyć całkowicie dokładnie. Mechaniczno-optyczny dalmierz, także na samym końcu ma czułe oko operatora ostrości…. Często zawodne oko. Właściciele Noctiluxów i Summiluxów często mieli problem z ostrzeniem przy otwartej przysłonie. Cóż z obiektywu, który oferuje ostrość już od w pełni otwartej przysłony, jeśli nie możemy jej wykorzystać? Teraz możemy. Celowniki elektroniczne do korpusów serii M i wizjery bezlusterkowców, umożliwiają nam dokładne ostrzenie. Jednak i tak w drodze do perfekcji lepiej nieco przymknąć (jeśli tylko się da) przysłonę. co najmniej o jedną działkę. To daje pewność jeszcze lepszego obrazu. Analiza wykresów rozdzielczości jest bardzo ciekawą lekturą. Skok jakościowy pomiędzy przysłoną otwartą, a nieco przymkniętą, jest zawsze znaczny. Jasność musi (powinna) być okupiona utratą jakości – chociaż takie konstrukcje jak Voigtlander 35 mm f/1,2 ASPHERICAl II czy Summilux-M 35 mm f/1,4 ASPH. zdają się temu przeczyć. Wiedzę tę mają inżynierowie z Solms i dlatego pomiędzy ciemniejszymi (ale nie gorszymi) Summaritami, a jaśniejszymi Summiluxami umieścili Summicrony. Minimalna utrata światła powiązana z jakością maksymalną, od pełnego otworu przysłony, daje w rezultacie bardzo dobre narzędzie. Mające zdecydowany charakter. Nie bierze się on jedynie z jakości optycznej i stylistyki obrazowania. Po głębszym poznaniu dowiadujemy się dopiero, cóż ten obiektyw nam może zaoferować. Finalny obraz? Ok! Ale nie tylko. Jego ergonomia, jakość wykonania, no i praca z obiektywem. Fotografowanie. To właśnie całokształt tworzy to szkło.

Czy absolutnie doskonałe? Zapewne nie. Jednak Summicron-M 35 mm f/2, jest jednym z najlepszych obiektywów 35 mm. W grupie szkieł najwyższej klasy, należy mu się wybitna pozycja. Dlaczego? Daje świetną jakość obrazu. Przysłoną regulujemy głębię ostrości nie jakość. To wygodne. Do tego wielkość. Jest tak mały, że nie zwraca uwagi. Korpus M (Sony także) jest z nim naprawdę niewielki. Wszystkie pierścienie pracują … Referencyjnie. Do tego minimalna strata wartości przez lata. Wspaniała inwestycja, w coś co zbudowane jest znakomicie i nie starzeje się mechanicznie. Trudno go „zajechać” czy doszukać się luzów z biegiem lat.  Summicron-M jest z pewnością wart poznania.

 

 

Pierwsze szkła Summicron-M 35 mm powstały w 1958 roku. Ośmiosoczewkowa konstrukcja od razu zyskała sławę. Powstała w wersji na gwint m39 i z bagnetem Leica-M. Ważyła 238 gram i jako wersja I stała się podstawowym narzędziem profesjonalistów. Dopiero po 11 latach w roku 1969, zespół projektantów pod przewodnictwem Waltera Mandlera, przedstawił nową wersję nr II. Odchudzona konstrukcja o wadze 172 gram składała się z sześciu soczewek. Produkowaną ja w Niemczech do 1971 roku. Kolejna wersja produkowana była w Kanadzie, ale zaprojektowana została przez ten sam zespół projektantów. Jako wersja III produkowana była przez osiem lat – do 1979 roku. Waga pozostała bez zmian, ilość soczewek także. Wszystkie te wersje można nabyć na rynku wtórnym i nie należy z tego rezygnować, gdyż oferują bardzo piękne obrazowanie. Zwłaszcza obiektyw ośmiosoczewkowy. W 1979 roku zaprezentowano wersję IV-tą Summicrona 35 mm. Układ optyczny zmieniono. Zastosowano siedem soczewek, a wagę obniżono do 156 gram. „Król bokehu” – tak się go nazywa, zaoferował niesamowicie aksamitne rozmycie tła i jest nadal bardzo poszukiwany. Jego jakość zadowalała użytkowników systemu M do roku 1997. 24 lata produkcji – tym razem znowu w Niemczech. Znakomita jakość musiała długo czekać na udoskonalenie. Zmiana zespołu projektowego i przejęcie go przez aktualnego głównego projektanta Petera Kerbe zaowocowały powstaniem wersji V. Siedem soczewek w pięciu grupach, waga 255 gram (czarna) i 340 (chromowana). Zastosowanie jednej soczewki asferycznej dało wyrównaną ostrość na całej powierzchni i niespotykaną ostrość. Produkcja wersji V trwała do roku 2016, gdy zdecydowano się na zmiany. 19 lat! Wersja VI to ostatnie udoskonalenie. Prawie ta sama waga. Zwiększona ilość listków przysłony do 11, poprawiła pracę z nieostrościami. Doskonała jakość optyczna pozostała bez zmian.

 

Aktualny Summicron-M 35 mm f/2 ASPH. ma średnicę 54,4 mm i długość 37 mm. Dedykowana osłona przeciwsłoneczna jest nakręcana na gwint wieńczący przód obiektywu. Ponieważ jest prostokątna, system pozwala na dokręcenie tylko do właściwej pozycji. Wykrój osłony jest tak dopasowany, że wręcz idealnie skrywa w cieniu przednią grupę soczewek. Podobne rozwiązanie zastosowano w obiektywie Summilux 35 mm f/1,4 ASPH. Obiektyw na zdjęciach to wersja przedostatnia. Z osłoną plastykową, nakładaną na przód obiektywu i zwalnianą metalowymi przyciskami.

Obiektyw skonstruowany jest znakomicie. Całkowicie metalowa budowa. Newralgiczne elementy z mosiądzu. Aksamitny opór pierścienia ostrości z użyciem wypukłego wyżłobienia na palec jest czystą przyjemnością. Działa czasami pewniej niż AF:-) Wystarczy ruch palcem w zakresie kilku centymetrów, aby ostrość od 75 cm do nieskończoności była ustawiona prawidłowo.  Idealny opór. To samo dotyczy pierścienia przysłony. Pierścień zaskakuje co 1/3 stopnia. Aksamit. Żadnych luzów. Żadnych luzów nawet po kilku latach używania… Tu dochodzę do sedna. Idealne centrowanie elementów układu optycznego, poza samą budową optyczną  daje idealną pracę optyki odzwierciedloną w gotowym obrazie. Tu nie ma luzów. Nic się nie wyciera. Po kilku latach można obiektyw serwisować, aby usunąć zanieczyszczenia czy sprawdzić jakość współpracy z dalmierzem. Za następne kilka lat znowu. I potem jeszcze. Tak Są obiektywy podobne jakościowo w wyglądzie finalnego obrazu, ale nie ma tak dobrze zbudowanych. Wielkość – mobilność na najwyższym poziomie. Konstrukcja nie rzuca się w oczy. Niknie w rękach. Za to można go bardzo polubić, a już na pewno szanować. Jakość jaką oferuje pozwala na poznawanie go latami i cieszenie się nim jako „tą trzydziestką piątką” jakiej się szukało.  To właśnie plus tej konstrukcji. Jej główna cecha. Niezniszczalny, dyskretny, o bardzo dobrej jakości optycznej. Świetnie radzi sobie podpięty do korpusów M jak i na Sony A7 czy A9. Wielkość matrycy nie ma znaczenia. 42 megapiksele nie obnażą wad. Ostrość i mikrokontrast są na najwyższym poziomie. Dystorsji nie ma.

Na koniec kilka uwag. Mając ten obiektyw na korpusie, możemy czuć się znakomicie, wiedząc, że dla swoich zdjęć zrobiliśmy bardzo dużo. Pracuje się nim szybko. Osłona przeciwsłoneczna spisuje się świetnie. Mocowanie filtra to m39, ale nie polecam zakładania czegokolwiek na tak dobry układ optyczny. Całość mieści się w najmniejszej nawet torbie. Cena za nowy obiektyw to nieco ponad 13 000 zł. Używane można nabyć  za połowę tej kwoty. Czy posiadanie obiektywu, który będzie starzał się razem z nami i towarzyszył naszej pasji przez lata ma sens? Nie wiem. Mnie podoba się minimalizm. Mało, małych obiektywów w torbie…

Jeżeli widzicie ten sam motyw został sfotografowany dwa razy, to znaczy, że jedno zdjęcie jest wykonane na f/2, a drugie na f/2,8.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *