Torba fotograficzna – Como

PROBLEM – TORBA DLA BEZLUSTEKOWCA

Od kilku lat szukałem torby fotograficznej… Tak! Odkąd zamieniłem rozbudowany system lustrzany na bezlusterkowca Sony, okazało się, że większość akcesoriów jest zbyt duża – w tym torba. Plecak zdewaluował się zupełnie. Nie ma czego w nim nosić. Wraz z pogłębianiem swej wiedzy i testowaniem kolejnych obiektywów, zwłaszcza obiektywów Leica i Voigtlander, okazało się, że moje wymogi nie są zbieżne z większością toreb jakie znajdują się na rynku. Zwyczajnie nie było w czym przenosić systemu złożonego z korpusów Sony, Leica i obiektywów tak niewielkich jak na przykład Nokton 35 mm f/1,4 Classic czy Summarit 75 mm f/2,5. W każdej torbie sprzęt się zwyczajnie gubił. Obijał. Nie był adekwatny do rozmiarów torby. Odwrotnie, torby nie pasowały do tego sprzętu. Zwłaszcza typowe, szerokie torby jakie używało się do lustrzanek. Takie w kształcie szerokiego kuferka. Było niedobrze.

Im więcej nasiąkałem ideami pogoni za jakością obrazu, którą te (miniaturowe w stosunku do lustrzanek) korpusy oferowały, tym więcej gromadziłem obiektywów precyzyjnych, starannie wykonanych, mechanicznie doskonałych. Zacząłem śledzić inne strony w internecie. Zacząłem zwracać uwagę na inne aspekty obrazu. Niepostrzeżenie znalazłem się w świecie bardziej wysublimowanym, delikatnym, czasami eleganckim. Skórzane, delikatne paski na nadgarstek stały się dla mnie symbolem wejścia w inną, niż ta oparta na lustrzankach, zawodowa praktyka. Grube paski na szyję stały się zbędne, sprzęt waży w końcu o wiele mniej. Małe obiektywy dające doskonałą jakość obrazu, można przenosić po kilka sztuk, nie wyrywając przy tym barku… No i się zaczęło!

JESZCZE WIĘKSZY PROBLEM – ELEGANCKA TORBA

Ten delikatny, elegancki, czasami drogi sprzęt trzeba przecież jakoś przenosić. Zacząłem poszukiwania. Poświęciłem mnóstwo gotówki, którą postanowiłem zainwestować w naprawdę drogą i ładną – bo, że praktyczną to oczywiste – torbę. Nie godzi się obiektywów kosztujących po kilka tysięcy złotych i korpusów za kilkanaście i więcej tysięcy nosić w lichej torbie z cordury za 400 zł.  Przejrzałem dostępne modele i zrezygnowałem… Tak naprawdę były leciutkie ale z daleka krzyczały, że są torbami foto. Opatrzone dziesiątkami rzepów i kolorowych dodatków – po prostu mnie zniechęciły. Duża ilość metalowych klamerek, głośnych rzepów, cienkich ścianek nie zapewniających ochrony mnie załamała. Szukałem czegoś bardziej eleganckiego. Bardziej praktycznego.

Pomogły strony, prezentujące treści związane mniej lub bardziej z kamerami Leica. Zaczęło się przeglądanie ofert takich firm jak Artisan&Artist, Ona, Oberwerth, Blilingham i wielu innych. Te firmy od lat produkowały torby dla sprzętu mniejszego i bardziej wysublimowanego. Dla ludzi, którzy nie muszą biegać z kilkoma korpusami lustrzanek przez całe dnie, ale czasami muszą znaleźć się w eleganckim wnętrzu, albo zwyczajnie dopasować torbę do zestawu odzieży. Tak to już jakoś jest, że gdy celujesz w wyższej jakości obrazy,  dobierasz lepszy sprzęt to zaczynasz zwracać uwagę i na jakość materiałów, i jakość wykonania i ergonomię dodatków. Zwracasz także uwagę na to, aby torba „pasowała” do stylowego sprzętu. Produktów na rynku było dużo. Wieloletnie doświadczenie w produkcji wysokiej jakości toreb gwarantowało, że znajdę coś dla siebie. Wymienieni przeze mnie producenci mają w swej ofercie torby dopasowane rozmiarami do bezlusterkowców. Wystarczyło poszukać. 

WYBRAŁEM! CZYŻBY?

Ostatecznie moje zainteresowanie skupiło się na dwóch modelach toreb. Jedna to torba firmy Oberwerth, a druga Angelo Pelle. Pierwsza wydawała się być optymalną pod względem praktyczności. Miała wyciągany insert na sprzęt. Wykonana była ze skóry. O to chodziło. Druga zaś to torba, która skradła me serce ciekawym typowo włoskim dizajnem i połączeniem kolorów. Pierwsza kosztowała 998 Euro druga jedynie 600 Euro. 

Długo. Naprawdę długo się zastanawiałem, którą wybrać. To nie była chwila czy dwie. Otwarte pytanie: jaką torbę kupić? wisiało nade mną tygodniami. Tak czy owak po głębszym namyśle, postawiłem na praktykę. 

ZAŁAMANIE. FIASKO POSZUKIWAŃ

Gdy w końcu stanąłem w Wiedniu przed takim modelem torby Oberwerth o jaką mi chodziło, poczułem rozczarowanie. Nie! Nie było źle. Torba za przeszło 4000 zł musiała być świetna. Pachnąca skórą, prezentowała się dobrze. Na pierwszy rzut oka. Po chwili oględzin, znalazłem kilka wad, które tę torbę zdyskwalifikowały w moich oczach. Wyszedłem ze sklepu załamany. Miałem nadzieję, że wrócę z Wiednia już z torbą. Jeszcze raz – już w hotelu przejrzałem strony z torbami. Po konfrontacji w realu z wcześniej wybraną torbą, łatwo było mi określić zespół cech, które uznałem za niezbyt dobre lub wręcz za niezrozumiałe w torbie fotograficznej. Zwłaszcza w torbie za taką cenę. Okazało się, że torby jaką chciałem mieć – po prostu nie ma. Poszukiwania musiałem zacząć od początku. Tym razem zestawiłem ze sobą to co nie pasowało w torbach obecnych na rynku z moimi oczekiwaniami. W niczym to nie pomogło. Torby nie znalazłem.

JAKA POWINNA BYĆ MOJA TORBA?

Notorycznie siebie o to pytałem. Po czasie spisałem moje wymagania. 

  • Powinna być elegancka, minimalistyczna i nie powinna przypominać tradycyjnej torby fotograficznej.
  • Powinna być miła, miękka w dotyku, a nie odstraszająco twarda czy o niemiłej fakturze – z taką torbą przebywa się dużo czasu więc nasz kontakt powinien być jak najkorzystniejszy.
  • Powinna być odporna na złe warunki atmosferyczne – nie ekstremalne ale np. na deszcz.
  • Powinna pomieścić z dwa korpusy bezlusterkowe i kilka obiektywów oraz – co bardzo ważne komputer 13”.
  • Powinna chronić sprzęt w maksymalny sposób.
  • Powinna być wykonana z naturalnych, eleganckich materiałów, a nie sztucznych cordur, nylonów itp.
  • Powinna być wielofunkcyjna – jeśli nie przenosi się sprzętu powinna pozwolić na przenoszenie książek, czasopism, sprzętu komputerowego itp. – jako tzw. dzienna torba.
  • Powinna być bezpieczna dla sprzętu – tragiczne jest używanie ciężkich sprzączek, metalowych zapięć magnetycznych, zamków błyskawicznych, które podczas wyciągania sprzętu mogą przyczynić się do jego porysowania lub uderzenia w optykę.
  • Powinna być „cicha” – dostanie się do wnętrza, powinno być bezszelestne. Żadne karabińczyki, klamerki nie powinny się o siebie obijać, żadne rzepy nie powinny wymagać rozczepienia aby dostać się do sprzętu – to bardzo ważny warunek.
  • Powinna mieć wygodny naramiennik, ponieważ ciężar lepiej się rozkłada na większej powierzchni, a często miałem torby, gdzie ten element był zbyt miękki lub mały.
  • Powinna mieć co najmniej dwie kieszenie i jedną zapinaną na zamek – w ramach „wyjątku” od reguły nie stosowania rzepów, zamków (zwłaszcza metalowych) itp.
  • Powinna mieć konfigurowalne wnętrze.

To tyle ile udało mi się wykombinować. Najtrudniejszym wymogiem okazała się wielofunkcyjność. Fajnie byłoby mieć torbę, którą można zabrać ze sobą na spacer po mieście, wykład czy do biblioteki. Fajnie byłoby, aby była to torba na co dzień. Na komputer, do pracy, ale także na sprzęt foto jeśli idę na sesję. Znalazłem takie rozwiązanie w torbach Oberwerth, gdzie zewnętrzna powierzchnia była wykonana ze skóry, ale wnętrze było już z materiału. We wnętrzu znalazłem wykonany z nylonu insert – część wewnętrzną na sprzęt. Fajne rozwiązanie, ale wydanie ponad 4000 zł za torbę, która tylko z zewnątrz jest ze skóry, a w środku wygląda jak każda inna – wcale mi się nie podobało. W torbach Angelo Pelle znalazłem piękne wnętrza, ale cienkie ścianki, brak insertu i metalowe zapięcia…. No, nie było dobrze! 

Zacząłem się zastanawiać – co robić? Nawiedziła mnie szalona myśl, aby torbę uszyć od podstaw. Zaprojektować i dać do uszycia firmie specjalizującej się w naturalnych skórach i produkcji toreb. Nie będę Was zanudzał – ale proces znalezienia producenta, który podejmie wyzwanie, był niezwykle skomplikowany. Dostawcy powtarzalnego jakościowo i kolorystycznie materiału. Stworzenie prototypu i doprowadzenie do postaci finalnej, to był bardzo żmudny proces. Po przemyśleniu kształtu i ogólnej koncepcji mogłem zająć się stworzeniem torby dla siebie.

Nie będę Was zanudzał, ale opiszę chociażby jak wyglądał proces doboru skór. Wybrany po kilku miesiącach producent przedłożył mi skóry z których szyje na nasz krajowy rynek, bardzo porządne torby. Skóry były, grube, sztywne. Te eleganckie –  rysowały się już pod naciskiem paznokcia, albo – te rustykalne – obcierały dłonie szorstką fakturą, ponadto wszystkie były w kolorach burego brązu. Żadna ze skór mi nie odpowiadała. Usłyszałem – U nas nie ma innych. Dostawcy i producenci skór mają tylko takie odmiany! Nie wyobrażałem sobie, aby moja torba miała wyglądać jak torba adwokata lub myśliwego (takie spektrum miałem do wyboru). Tyle starań i nic. Pokazuję strony producentów zachodnich – i pytam – co to za skóra? Skąd oni to mają???

A! To to co innego – to bardzo drogi materiał, włoska skóra licowa, dodatkowo zabezpieczona, uszlachetniona itd. Uszyta z niej torba będzie droga. W Polsce jej nie sprzedam – tak odpowiedział mi bardzo miły Pan właściciel firmy szyjącej torby. Wstał podszedł do półki ze skórami i długo grzebał w niej, przerzucając zwoje skór.  W końcu wyciągnął skórę, którą położył przede mną. – To jest coś takiego. Kupiłem to kiedyś w Mediolanie, droga była. Miała być z tego damska torebka, ale nie miałem czasu i tak leży. Dotknąłem tej skóry. Miała ciekawą fakturę, nie rysowała się i była miękka i delikatna, a jednocześnie mięsisto gruba. Była także szara, a nie buro-brązowa. To jest to! Pomyślałem. Możemy szyć! Pan nie chciał się zgodzić – bo to będzie kosztować. Udało mi się namówić, aby posłuchał dalej. Wyciągnąłem moje rysunki. Od razu je zrozumiał – co mnie ucieszyło, ale także pokręcił przecząco głową. – Z czego zrobimy wnętrze? Zapytał. Ja na to, że w hurtowni skór znalazłem piękny zamsz… Wyciągnąłem go z torby. Pan się przeraził! Ja nie rozumiałem o co chodzi!? Jak to? Jeśli tyle skóry i to tak dobrej z zewnątrz to do środka usztywnienie ze specjalnych tworzyw i materiał podszewkowy lub (brązowa – dla waszej wiadomości), świńska dwoina! Z takim zamszem to będzie za drogie!!!! Nie będzie się tego opłacało produkować! Ja nie dawałem za wygraną. Po wytłumaczeniu, że zamsz jest delikatny dla sprzętu, że chciałbym, aby duża klapa od wewnątrz pokryta zamszem stawała się po położeniu torby płasko na ziemi – podstawą do bezpiecznej wymiany obiektywów, np podczas sesji zdjęciowej itp. – Pan właściciel zaczął rozumieć. Insert był podstawą mojego projektu. Ileż się musiałem natłumaczyć, że specjalnej gęstości pianka poliuretanowa ma zabezpieczyć sprzęt, że ścianki muszą być sztywne, że chcę móc wyjąć sprzęt z torby, a jej wnętrze nadal ma być eleganckie i aksamitnie zamszowe. Ma chronić mojego Macbooka, ma być bezpieczna dla sprzętu… Przeczącego kiwania głową było coraz więcej. Szczerego zmartwienia, że nie da się pozyskać właściwego zamszu też. W końcu jednak Pan obiecał, że będzie ze mną na telefonie i w ten sposób wykonamy prototyp. Szycie trochę trwało. W firmie podobno wszyscy się dziwili takiemu ekskluzywnemu wykończeniu. Jednak po kilku dniach – kiedy torba była gotowa – Pan właściciel zadzwonił, aby mnie poinformować, że mogę przyjechać. O dziwo – nie miał już sceptycyzmu w głosie. Torba po skończeniu – wszystkim się podobała! Chociaż jak zapowiedział taki produkt to nie na nasz kraj – w USA musiałaby kosztować kilkaset dolarów! Mnie to nie zdziwiło – to nie ma być torba dla wszystkich – to ma być moja torba! Ja potrzebuję ładnego zabezpieczenia na sprzęt.

To dziwne zobaczyć swój pomysł zrealizowany. Miękka, estetyczna torba, brak metalowych zapięć, gruby bawełniany pas nośny, szeroki i długi naramiennik wykończony zamszem od strony ciała. Zamszowa podszewka we wnętrzu, zamszowa przegroda na komputer i zamszowy, wyciągany insert. To było to!!! Wszystko było ok. Ten egzemplarz – nazwijmy go zerowym – pięknie pachniał – ekskluzywny był na pewno, jednak szybko pokazał dwa minusy. Jedyny użyty rzep, znajdował się we wnętrzu insertu. Jego zadaniem było konfigurowanie wnętrza wg. własnych upodobań. Nie chciałem, aby wnętrze insertu było wykonane z materiału, który łatwo zaczepia się o taśmy rzepa. To często spotykane rozwiązanie nie jest fajne, ponieważ materiał się „mechaci” dosyć szybko i wygląda niezbyt ciekawie. Wszyte taśmy, a właściwie ich krawędzie, zaczepiały się o wyciągany sprzęt. Drugą wadą było to, że skóry mieliśmy na jeden egzemplarz. Trzeba było poszukać dostawcy i producenta. Trzeba było coś wymyślić z rzepami.

Dlaczego to wszystko piszę? Abyście zdali sobie sprawę ile dziwnych działań, należy podejmować, aby doprowadzić do realizacji tak nietypowego projektu. Rozwiązanie się znalazło. Włoskie skóry produkowane na potrzeby ekskluzywnych domów mody (torebki), tapicerki aut i ekskluzywnych jachtów – to było to. Skóra licowa, zabezpieczona przed promieniami UV, odporna na wilgoć, z wytłoczoną fakturą, która zapobiega łatwemu zarysowaniu. Skóra miękka, pachnąca i dostępna w 70 kolorach!!!!!! Jeden z największych producentów ekskluzywnych skór na świecie – Gruppo Mastrotto stał się dostawcą materiału na egzemplarz 01 – czyli moją torbę! 

Rzepy? Udało się wyszukać na świecie, a konkretnie we Francji, firmę, która produkuje miękkie rzepy do ubranek dziecięcych, które nie drażnią skóry (gdy wkładacie rękę ze sprzętem, do wnętrza torby), i nie powodują podrażnień. Sprawa załatwiona. Torba mogła powstać. Uzupełnieniem torby stały się woreczki na obiektywy – zupełnie genialna sprawa. W mojej torbie miałem czasem kilka obiektywów. Musiałem oddzielać je przegródkami, ale szkoda było miejsca na tak małe obiektywy jak Summicron 35 mm f/2 czy Nokton Classic 40 mm f/1,4. Teraz mój sprzęt był zabezpieczony, Co więcej, użyty do produkcji zamsz sprawia, że każde włożenie i wyciągnięcie sprzętu z insertu czy woreczka, zwyczajnie oczyszcza go ze śladów odcisków palców, wilgoci itp. Tego nie mogłem przewidzieć, ale to jedna z moich ulubionych funkcjonalności.

Potem sprawy potoczyły się błyskawicznie. Torbę zabrałem ze sobą na jedną z imprez organizowaną przez Optyczne.pl. Wzbudziła zainteresowanie osób poruszających się w świecie A siódemek, Summicronów, Voigtlanderów czy Zeissów. Zainteresowanie producenta toreb, jednego z większych polskich dystrybutorów sprzętu foto firmy FoxFoto i mojej firmy zaowocowało kooperacją i stworzeniem produktu, który adresowany jest do tych, którzy doceniają wyjątkowość, ekskluzywność materiałów i przemyślany koncept tego założenia, któremu nadaliśmy nazwę Como. Dzisiaj produkt oficjalnie trafił do dystrybucji. Można go już zakupić w internecie. 

Teraz kilka słów o rozwiązaniach zastosowanych w torbie.

SKÓRA, ZAMSZ

Skóra taka jak na tapicerki jachtów i łodzi motorowych oraz ekskluzywnej galanterii. Mocna, elegancka, miła  w dotyku. Mój prototyp niezmiennie pachnie, gdy wyciągam go z szafy (cała szafa też pachnie tą torbą) chociaż ma już ponad pół roku. Trudno to opisać. Jednocześnie stawiam torbę na ziemi, moczę w deszczu i… Nic się z nią nie dzieje. 

Otwarcie torby powoduje podziw u obserwatorów – np. modelek, które bardzo zwracają na to uwagę. Elegancja zamszu, gładka klapa, przegroda na komputer czy tablet w szarym kolorze wyglądają efektownie. Obiektywy wyciągane z woreczków także wzbudzają zainteresowanie. Sprzęt jest bezpieczny i się nie kurzy. 

KOLORY

Może nietypowo na początku opisu – ale wypada napisać, że torbę będzie można zamówić w 70 kolorach! To naprawdę szalony wybór. Co prawda w ciągłej sprzedaży będą torby czarne i brązowe jednak ciekawe zestawienia jakie można uzyskać łącząc kolorową skórę z szarością wnętrza skłaniają ku eksperymentom. Wnętrze, insert i woreczki pozostaną zawsze szare. Przy zamawianiu należy podać kolor – jeden z tych na stronie produktu. Musicie pamiętać, że skóra w małym kawałku jest inna niż w dużym i w praktyce zawsze torba będzie jaśniejsza, niż wyobrazicie ją sobie na podstawie próbki. 70 kolorów to duże wyzwanie logistyczne – jednak to także ukłon w stronę estetów, osób ceniących styl, jakość i indywidualizm – to nie frazesy to prawda o nas, twórcach fotografii – czyż nie tacy jesteśmy?

Kolory to istotny wybór. Ich ilość będzie się zmieniać tak jak zmienia się oferta Gruppo Mastrotto. Należy mieć na uwadze fakt, że kolor z powyższego próbnika odbiega nieco od koloru prawdziwej skóry. Dodatkowo, mała ilość koloru (mały kawałek skóry) w próbniku w praktyce – na dużym produkcie zawsze będzie jaśniejszy. Widać to na zdjęciach próbnika.

DESIGN

Prosty, wysmakowany, minimalistyczny. W całości jednak podporządkowany funkcjonalności – torbie ogólnego przeznaczenia. Dziennej torbie na ramię, którą przeistacza się przez użycie wyjmowanego insertu w torbę fotograficzną. Ten projekt podobny jest do projektów takich firm jak Oberwerth, Ona czy Angelo Pelle, ale jest spokojniejszy, pozbawiony udziwnień, naszyć, przeszyć i klamerek. 

 

DYSKRECJA

To bardzo ważny aspekt, brany pod uwagę przy konstruowaniu tej torby. Torby wyposażane są w karabińczyki umożliwiające przypinanie pasa nośnego, zatrzaski i metalowe klamerki podzwaniają podczas chodzenia, gdy nie są zapięte. Gdy sięgamy do torby wiszącej na ramieniu aby coś wyciągnąć, obijamy się o te klamerki lub wyciągany sprzęt się o nie obija. Do końca życia nie zapomnę chwili z pokazu mody. Stałem za innym fotografem. Miał rozłożony sprzęt na statywie. Torbę na ramieniu. Sięgnął do niej i wyciągnął obiektyw. Starał się zrobić to dyskretnie. Jakoś tak automatycznie popatrzyłem na to co robi. Obiektyw zahaczył dekielkiem przednim o zatrzask metalowy zapięcia klapy. Odpadł dekielek a ciężka klamra pacnęła z całą siłą o soczewkę. Bardzo głębokie zarysowanie na obiektywie było straszne! Najgorsze są rzepy w zapięciach. Ich rozpięcie podczas fotografowania w subtelnej ciszy to klęska. Ileż to razy próbowałem po coś sięgnąć. Tu nic takiego nie ma. Nie ma także metalowych sprzączek i klamerek. Poruszanie się z torbą i jej otwieranie są bezszelestne.

EKSKLUZYWNE WYKOŃCZENIE

Szczegółów, które decydują o funkcjonalności jest sporo. Po pierwsze ekskluzywne wykończenie. Wewnętrzne powierzchnie kieszeni pokryte są od wewnątrz zamszem. Środek – czyli podszewka to także zamsz. Przedział na komputer czy tablet jest także amortyzowaną pianką ścianką pokrytą zamszem.

NARAMIENNIK I PAS NOŚNY

Długi bo ponad 30 centymetrowy i szeroki, od strony ciała wyłożony zamszem, świetnie amortyzuje ciężar torby i rozkłada ciężar przenoszony przez szeroki pas nośny. Pas nośny wykonany z naturalnej bawełny obszyty jest od zewnątrz skórą. Od strony ciała mamy bawełnę. Sprzączki służą jedynie do regulacji długości, są ciasne, nie przesuwają się i nie wywołują hałasu, pobrzękiwania itp. 

DODATKOWE KIESZENIE ZEWNĘTRZNE

Z boków torby znajdują się otwarte kieszenie, które nadają się do przenoszenia telefonu, czy innych drobiazgów, które chcemy mieć w danej chwili pod ręką. Kieszenie kryją w estetyczny sposób mocowanie pasa naramiennego. 

INSERT

To najważniejsza część koncepcji. W całości wyjmowana – właściwie niezależna torba. Wykonana ze wszystkich stron z zamszu i gęstej pianki poliuretanowej o grubości 10 mm! Gwarantuje niezbędną ochronę sprzętu. Przestrzeń konfiguruje się trzema przegrodami mocowanymi na francuskie ultra delikatne rzepy. Przegrody również wypełnione są pianką poliuretanową o grubości 10 mm. Insert ma z zewnętrznej strony dwie płaskie kieszenie, które nadają się do przenoszenia ważniejszych akcesoriów takich jak filtry, karty pamięci itp. Insert zamykany jest „kominem” ściąganym sznurkiem. To rozwiązanie na czas długiego transportu lub podczas przechowywania. Możemy także zamykać insert podczas wyciągania go z torby i np. pozostawiania sprzętu w domu czy w hotelu, gdy torby używamy do innych niż fotograficzne zastosowań.

Ważne jest, że „komin” możemy wywinąć na zewnątrz, przez co insert zostaje otwarty i dostęp do sprzętu jest ułatwiony. Tak używamy insertu podczas fotografowania.

KLAPA ZEWNĘTRZNA

To drugi bardzo istotny element. Wiodący w całym projekcie. Element, do którego trudno było przekonać producenta ze względu na ekonomiczne koszty takiego zamysłu. Wewnętrzna powierzchnia klapy obszyta jest zamszem. Jeśli położymy torbę poziomo na ziemi i ją otworzymy zyskujemy idealne podłoże do operowania sprzętem. Klapa tworzy dużą powierzchnię wysłaną zamszem. Wymiana obiektywu, nawet położenie na niej komputera czy tabletu – to idealne zastosowanie. Podczas spokojnych sesji stacjonarnych to właśnie tutaj rozkładam używane obiektywy i korpusy. Co ciekawe nawet podczas sesji w terenie, na nieciekawym podłożu, rozłożenie klapy tworzy czystą przystań na betonie, trawie czy piachu. Nieocenione.

WORECZKI

Od razu stały się nieodzownym elementem całego zamysłu. Fajnie jest mieć skórzane woreczki do przechowywania obiektywów. Zwłaszcza jeśli mamy obiektywy, małe, precyzyjne, metalowe. Nie da się przechowywać tak małych obiektywów jak Summicron 50 mm f/2 czy Nokton 35 mm f/1,4 w zwykłej przestrzeni jednej przegrody. W woreczkach, można umieszczać je obok siebie lub jeden na drugim. To normalne gdy przyjęliśmy stosowanie z korpusami Sony, Fuji, Olympus czy Leica małych obiektywów. Czasami w torbie mogę mieć ze sobą 10 obiektywów i dwa korpusy! Co więcej – to było niezamierzone, a wyszło wspaniale – woreczki mają dodatkową funkcjonalność. Przechowywany w nich sprzęt czyści się podczas wyjmowania i wkładani go do środka. Ślady odcisków palców, pot, wilgoć są wycierane z zewnętrznych powierzchni obiektywów.Ot taka cecha zamszu;-)

PAS NA WALIZKĘ

Od strony ciała umieszczony jest pas umożliwiający bezpieczny transport torby na walizce podróżnej z wyciąganą rączką. Pas od strony wewnętrznej również wysłany jest zamszem. Nieco poniżej znajduje się zamek błyskawiczny prowadzący do kieszeni na dokumenty.

TYLNA, ZAPINANA KIESZEŃ

To jedyna kieszeń zapinana na zamek. Znajduje się od strony ciała. To jedyne miejsce, gdzie zaglądać będziemy rzadziej i jedyne, gdzie zastosowanie zamka błyskawicznego nie zagraża sprzętowi. Wewnętrzna powierzchnia kieszeni cała wyłożona jest zamszem!!!! Tak tego to już w ogóle nikt nie potrafił zrozumieć w firmie produkującej torby. Ale to miłe, gdy wkładamy rękę do środka! 

Dodam, że zamek jest wszyty od środka i nie drażni ciała i nie niszczy ubrania.

MOCOWANIE STATYWU

To drobiazg, ale… Od spodu – Como – opiera się na dwóch szerokich powierzchniach podwójnie złożonej i wzmocnionej skóry licowej. Tej samej, z której wykonana jest cała torba. Kiedyś miałem torbę skórzaną, która miała pod spodem zanitowane efektowne, metalowe nóżki. Każdorazowe postawienie jej na posadzce, podłodze – informowało wszystkich o moim przybyciu. W Como – skórzane „nóżki”, są dodatkowo mocowaniem pod paski do mocowania statywu. Drobiazg – ale bardzo użyteczny.

WYKOŃCZENIE

Według producenta całość szyta jest w taki sposób i takimi nićmi, że nie sposób jest aby szwy zaczęły się pruć. Końce są zatapiane. Powierzchnie skóry pod zszycie są specjalnie przygotowywane pod dalszą obróbkę co sprawia, że powierzchnie skóry układają się równo.

TORBA COMO – PODSUMOWANIE

Jako finalny produkt przeznaczony do sprzedaży w sieciach dystrybucyjnych torba Como jest już projektem dojrzałym. Testy trwały ponad pół roku. Produkcja prawie rok. Teraz pracujemy nad paskiem na aparat, który będzie także łączył elegancję i wyrafinowanie z bezpiecznymi dla sprzętu rozwiązaniami. Wszystko po to aby móc cieszyć się używaniem sprzętu bez wyrzekania się estetyki czy wyrafinowanej ergonomii. 

W rezultacie nabywając torbę Como – zyskuje się system przenoszenia nie tylko sprzętu fotograficznego. Jako torba wielofunkcyjna świetnie spisze się podczas spaceru, zwiedzania, pobytu w pracy czy na uczelni. Nie wzbudza nadmiernego zainteresowania. Nie wygląda na torbę fotograficzną. Ma to znaczenie na przykład podczas przenoszenia sprzętu komputerowego. Włożenie w nią insertu, wypełnionego sprzętem powoduje przeistoczenie się w torbę foto, oferującą ponadprzeciętne zabezpieczenie sprzętu. Jeśli skorzystamy z woreczków do dodatkowego zabezpieczenia obiektywów, możemy być spokojni – zapewniamy sprzętowi należytą ochronę.

Co mogę powiedzieć ja – tak szczerze? Otóż jestem zadowolony. Nie. Jestem szczęśliwy, że wreszcie posiadam torbę, która jest estetyczna i wykonana z wysokiej jakości materiałów. Posiadam torbę, którą użytkować będę przez lata, a ta nie zniszczy się jak torby z nylonu czy cordury tylko…. zestarzeje się, jak torby skórzane;-) Insert stał się mega funkcjonalnością. To niesamowite, że mogę wyciągnąć go z torby razem ze sprzętem, przepakować, na nowo podzielić wnętrze, zapełnić innym zestawem sprzętu i umieścić w torbie. 

PARĘ SŁÓW O WORECZKACH

Dodatkowo bardzo polubiłem system woreczków. Zwłaszcza w przypadku obiektywów Voigtlander – to nieoceniony dodatek. To nie są duże obiektywy. Dzięki woreczkom mogę je szybko umieszczać w torbie podczas przygotowywania się do sesji. Jeśli ich nie używam i nie zabieram ze sobą – odkładam je na półkę. Wiem, że się nie będą kurzyć. Wiem, że są bezpieczne. Obiektywy Leica mają swoje etui lub woreczki. Voigtlander woreczków nie oferuje – tymczasem, to świetne zabezpieczenie. Woreczki produkowane są w trzech rozmiarach. Najmniejszy S przeznaczony jest dla takich szkiełek jak na przykład: Nokton Classic 35 mm f/1,4, Leica Summicron-C 40 mm f/2, Skopar 21 mm f/4,5 czy Heliar 40 mm f/2,8. Rozmiar M – mieści takie obiektywy jak Nokton 35 mm f/1,4 Classic z mocowaniem E, Nokton 35 mm f/1,2 ASPHERICAL, wszystkie Super, Hyper, Ultra Vide Heliary od 10 do 21 mm, Heliar Classic 75 mm f/1,8, Sonnar 55 mm f/1,8 E itp. Rozmiar największy mieści prawie każdy obiektyw, w tym obiektywy do lustrzanek, nawet zoomy o zakresie standardowym. Wejdzie tu Noctillux 75 mm f/1,25, Noctillux 50 mm f/0,95, APO Lanthar 65 mm f/2 itp. 

 

Poniżej worek rozmiaru M z obiektywem Voigtlander 50 mm f/1,2

 

Woreczki mają podwójne dno wypełnione pianką poliuretanową, ale całe wykonane są z zamszu. Podczas fotografowania w upalne dni, gdy nasze palce zostawiają odciski na zimnym metalu, funkcjonalność jaką jest automatyczne ich usuwanie okazuje się nieoceniona. Odkryłem tę „właściwość” na zlocie Optyczne.pl w Łochowie. Mój APO Lanthar był oglądany i testowany przez wiele osób. Pod koniec dnia, gdy chowałem go do woreczka, pomyślałem, że muszę go wieczorem wyczyścić. W nocy gdy chciałem to zrobić okazało się to zbyteczne. Obiektyw był czysty przez samo pocieranie podczas wkładania woreczka do torby! 

Poniżej woreczek S z Voigtlanderem Nokton 35 mm f/1,4 Classic SC.

Poniżej worek o rozmiarze L z obiektywem APO Lanthar 65 mm f/2.

Ogólnie – Como – to torba bez kompromisów. Począwszy od zastosowanych materiałów do ich zastosowania w całym produkcie. Nie ma materiałowych podszewek, nie ma sztucznych wypełnień w miejscach gdzie nie zajrzy Wasze oko. Wszystko wykonane bez ekonomicznych ograniczeń.

No właśnie. 

DLA KOGO JEST TO TORBA?

Otóż od razu uprzedzam, że nie dla wszystkich. Nie było moją intencją – a i partnerów wspierających projekt – wyprodukowanie produktu masowego. Torba Como jest absolutnie wyjątkowa. Teraz już to wiem. Nawet najlepsze produkty konkurencji, w którymś momencie albo wykorzystują materiały tańsze i mniej odporne, licząc się z ekonomią produkcji, albo stosują rozwiązania nie przemyślane przez praktykującego fotografa – w stylu – metalowe zapięcia, ciężkie klamry, karabińczyki czy zamki błyskawiczne. Tu nie ma kompromisów. Torba cicha, można by określić ją mianem „stealth”, elegancka, wielofunkcyjna i do tego świetnie zabezpieczająca sprzęt. To nic. Torba, która szyta jest na zamówienie w jednym z 70 kolorów! To niespotykana możliwość indywidualizacji – cały czas nie pozbawiająca nas elegancji, płynącej z najwyższej jakości materiałów. 

Torba kosztuje tyle co obiektyw ze niższej średniej półki czyli ok 2500 zł. To nie mało jak na torbę fotograficzną ale niewiele jak na produkt takiej klasy. Materiałowe inserty konkurencyjnych rozwiązań wszystko psują. Tu nie spotyka nas rozczarowanie.

Z perspektywy czasu już wiem, że torba Como, to produkt, dla tych, którzy i tak wydali już kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy na dobry sprzęt, i którzy cenią jakość. Taką sumę zalet i taki system przechowywania sprzętu jaki daje Como i woreczki trudno wycenić. Na zachodzie to produkt, wykonany ze skór, które tam cieszą się uznaniem. W naszym kraju, użytkownicy cenią inne skóry, mniej eleganckie, twardsze. Ja ze sprzętem obcuje dużo. Tym samym z torbą także – to ważne by wrażenia z obcowania z nią nie były negatywne. Skóry mniej eleganckie odrzuciłem. Como, pachnie, jest elegancka i delikatna. Każdorazowe wyjęcie jej z szafy wywołuje u mnie uśmiech zadowolenia. Wyciąganie z niej sprzętu, manipulacje nim na rozłożonej klapie – to wszystko co daje poczucie bezpieczeństwa.

Tej torby nie powinni mieć wszyscy. Ci świadomi – sami zwracają uwagę na nią, może tak jak i ja szukają lepszego rozwiązania dla przechowywania cennego sprzętu?

Torba od stycznia jest w sprzedaży na naszym rynku. Dystrybutorem oficjalnym jest firma FoxFoto z Łodzi. Torba jest do nabycia na stronie taichmanbags.pl. Na stronie taichmanbags.com znajdziecie więcej informacji o produktach marki Taichman. Radzę zaglądać, wkrótce wprowadzimy także pokrowce na MacBook Pro – dlaczego? Szukam właśnie bardziej eleganckiego rozwiązania, niż te dostępne;-)

admin Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *