System na koniec roku 2018

Na ten temat już kiedyś pisałem, ale często pytacie mnie z niedowierzaniem – jakiego sprzętu używam na co dzień? Artykuł o ekscytującym trójkącie  znajdziecie tutaj.  Nie będę powielał tego co tam napisałem – jednak w konkluzji zauważyłem – i to pozwolę sobie przytoczyć, że w pracach profesjonalnych używam głównie dwóch obiektywów.

„Pierwszym z nich jest obiektyw Voigtlander Nokton 35 mm F/1,2 Aspherical II z mocowaniem Leica M, z założonym ciągle, adapterem Voigtlander VM-E Close Focus Adapter, który pozwala na fotografowanie tym wspaniałym szkłem w szerszym zakresie dystansów. To mocny, zestaw. Ciężki. Waży 595 gram. Daje świetną jakość obrazu i jakość. Jasność. Aaaaa … Mógłbym tak długo. To podstawowy obiektyw. (…)

Tym drugim jest niesamowity, wspaniały obiektyw z mocowaniem Sony E –  Voigtlander APO Lanthar 65 mm F/2 Macro! Czekałem na to szkło od kilku miesięcy. Teraz, gdy wreszcie udało się je nabyć, mogłem spokojnie odstawić inne alternatywy na bok. W torbie mam teraz korpus Sony i tylko dwa szkła. Można fotografować już niczego nie poszukując. Wspaniale współgra z 35 mm Noktonem. Dodatkowo jest to obiektyw makro, czyli w sumie mogę nawet wyrzucić pierścienie pośrednie! To mój wybór na tą chwilę.(…)”

Piszę o tym jeszcze raz, ponieważ tamten tekst powstał w chwili, gdy zdecydowałem o wykorzystaniu zredukowanego zestawu opartego o Noktona 35 mm f/1,2 i APO Lanthara 65 mm f/2. Lanthar był wówczas świeżym nabytkiem. 

Od tamtego czasu minęły miesiące. Zestaw sprawdził się w wielu profesjonalnych zastosowaniach, oferując jakość po prostu rewelacyjną i przekonując mnie coraz bardziej do takiego zestawienia ogniskowych. 

35 mm jest szerokim kątem, ale w żaden sposób nie przerysowuje perspektywy, zachowując naturalne oddanie rzeczywistości.

65 daje możliwość zbliżenia i jednocześnie podkreślenia tematu bez nadmiernego podejścia do obiektu i ściśnięcia perspektywy. 

Obydwa obiektywy dają jednocześnie tak różny kąt obrazu, że podczas realizacji zleceń komercyjnych mamy wielką swobodę działania, przy czającej się gdzieś z tyłu głowy świadomości, że otrzymujemy idealną jakość.

Punktem bardzo ważnym jest kompatybilność kolorystyczna, pewien look tych dwóch obiektywów, który jest zwrócony ku konstrukcjom bardzo nowoczesnym. Ostrość? Pisanie o niej byłoby niestosowne. Ta po prostu jest referencyjna. 

Jeśli kiedyś fotografowaliście obiektywami np. Zeissa to wiecie jak to jest, gdy bez względu na ogniskową otrzymujemy taki sam wygląd obrazu. Ten sam mikrokontrast, Taka sama kolorystyka. Ta sama ostrość. Zmienia się tylko ogniskowa. To samo dotyczy tych właśnie obiektywów. To zjawisko nie zdarza się na przykład w systemie Canona, gdzie  przykładowo obraz z takiego szkła jak np. 50 mm f/1,2 L jest inny niż z 35 mm f/1,4 L.

Zdałem sobie w międzyczasie sprawę, że używanie tych dwóch obiektywów może wnieść jeszcze więcej w moim fotograficznym i filmowym życiu. Lekka torba z dwoma obiektywami i jednym korpusem. Nic więcej. To duża wolność. Dopracowałem system jeszcze bardziej. Obiektyw 35 mm f/1,2 umieściłem niejako na stałe na VM-E Close Focus Adapter i aby usprawnić korzystanie z tego zestawu założyłem na niego adapter mocowania filtra 52-67 mm. To pozwala mi używać tej samej osłony przeciwsłonecznej pochodzącej z Lanthar`a. Tak – ta osłona na tym obiektywie 35 mm o mniejszej średnicy nie winietuje, jest metalowa, bardzo dobrze zmatowiona. Lanthar jej nie potrzebuje. Ma głęboko osadzoną przednią soczewkę. Nokton wyglada z nią dobrze, a osłona sprawuje się świetnie. Do sesji profesjonalnych stosuje często tylko jeden filtr fotograficzny – innych nie uznaję i nie używam. To KSM B&W Ultra Slim Circular Polarizer. Oczywiście w rozmiarze 67 mm. Obydwa szkła mają więc mocowanie Sony E. Obydwa zabezpieczone są takimi samymi deklami. W torbie mam tylko jeden filtr. Jeden korpus i te dwa szkła, które – mam takie wrażenie – ważą tyle samo. 

Używa się tego zestawu bardzo sprawnie, co przy sesjach profesjonalnych ma duże znaczenie. Pokazuję obok przykład kilku zdjęć z tych dwóch obiektywów z zastosowaniem filtra i bez – wszystko po to, aby pokazać jakie rezultaty można uzyskać z tymi dwoma obiektywami. dodam jedynie, że w pracy z nimi – tu mam na myśli, przede wszystkim zestawienie ogniskowych 35 i 65 tworzy się daleko idący symbioza. Zacierają się granice. Podobne kadry ale nie takie same uzyskujemy raz z jednego, raz z drugiego obiektywu. Wystarczy zmieniać odległość od obiektu. Zmiany są płynne. Zdjęcia do siebie po prostu “pasują”.

Koszt obiektywów to około 9000 zł, jednak dają one najwyższą jakość obrazu i tworzą doskonały system. Na zdjęciach poniżej Mazda 6 z Salonu Mirai Motors.

35

35

35

65

65

35

35

65

35

65

65

35

admin Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *