Fujifilm GFX 50R – idealny średni format

Ten test mógłby powstać już w lipcu. Zwlekałem jednak ponieważ chciałem bardziej poznać możliwości sprzętu. W listopadzie zorganizowałem wyjazd, którego głównym celem stało się zdobycie materiału ilustracyjnego uzupełniającego książkę o fotografii, która w przyszłym roku trafi na półki. Zdjęcia miały powstać na moim ulubionym Lazurowym Wybrzeżu. Partnerem wyjazdu została Mazda Polska – udostępniając samochód Mazda 6, który stał się jednym z tematów fotografii. Ten wybór był nieprzypadkowy. Samochody tej marki należą w tej chwili do jednych z najciekawszych pod względem wzornictwa i stylistyki. Do zdjęć nadają się wyśmienicie. Model 6 wypadł świetnie nie tylko w kadrach, lecz także jako niezawodny, wygodny środek transportu dla nas i sprzętu, którego mieliśmy sporo. Mocna jednostka napędowa – silnik benzynowy o pojemności niespełna 2,5 litra i mocy 194 KM, pozwalał na swobodne poruszanie się po stromych serpentynach francuskiej riwiery. Automatyczna skrzynia biegów przenosząca moc jednostki napędowej na układ jezdny, pozwoliła cieszyć się widokami i licznymi udogodnieniami bogato wyposażonego modelu, który uprzyjemnił naszą pracę. Dzięki polskiemu przedstawicielstwu Fujifilm Europe mogłem do korpusu dobrać najciekawsze obiektywy Fujifilm. Ze względu na tworzącą się książkę, istotną rolę odegrały obiektywy Voigtlander. W wyjeździe udział wzięła modelka – Julia Rompalska co sprawiło, że zdjęcia do książki i testów znacznie zyskały – chyba się ze mną zgodzicie? 

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 50 mm f/3,5 f/5,6 symulacja Provia.

Pracując na sprzęcie pełnoklatkowym z wysoko rozdzielczą matrycą i obiektywami najlepszych producentów, które znakomicie się uzupełniają, nie musiałem myśleć o zmianie systemu. Nie muszę nadal. To co dają takie obiektywy jak Voigtlander, Leica czy Zeiss na matrycy 36 czy 42 mega piksele w zupełności mi wystarcza. Uzyskiwane rezultaty zaspokajają wymagania klientów z nawiązką. Jednak od czasu do czasu zdarzały mi się zlecenia, w których trzeba sięgnąć było po średni format. W takich przypadkach wypożyczałem stosownie do zamówienia sprzęt marek Phase One, Hasselblad czy Leica (S). Nijak nie kalkulowało mi się inwestowanie w sprzęt średniego formatu na stałe. 

GFX50R+Fujinon 63 tu z L-plate grip Smallrig.

Taka sytuacja trwałaby dłużej gdyby nie bardzo ciekawa promocja firmy Fujifilm. Nie dosyć, że wyprodukowano najtańszy aparat średnioformatowy i rozpoczęto jego sprzedaż, to jeszcze – w lipcu – obniżono ceny na cały asortyment. Obniżono i to nie mało ponieważ korpus i każdy obiektyw przeceniono o ok. 1700 zł. A ja właśnie miałem zakupić korpus Sony A7RIV… Tego jednak nie zrobiłem. 

Poczytałem natomiast co nieco o możliwościach nowego korpusu Fujifilm GFX 50R. Co więcej zobaczyłem sample RAW i po raz pierwszy od dłuższego czasu – oniemiałem. Nie będę Wam tu przynudzał i zabierał cennego czasu. Widziałem wcześniej fotografie z korpusu Hasselblad (ta sama matryca) i z GFX 50s. Jednak to co do mnie przemawiało to wyszczuplenie korpusu do rozmiarów łatwo przenośnych i akceptowanych wagowo. Dość, że po głębszym zastanowieniu postanowiłem poszerzyć mój asortyment posiadanego sprzętu o średni format. Właśnie o model GFX 50R. Ci z moich czytelników, którzy pozostają ze mną w kontakcie w tym uczestnicy ostatnich szkoleń nie wiedzieli skąd taka decyzja. Przecież tak piętnowałem obiektywy Sony G za ich wielkość i ceniłem miniaturowość korpusów Leica i Sony A7/9 jako małych, a posiadających duży czujnik. Tu nagle powrót do dużych gabarytów?  Nie musiałem wiele tłumaczyć, ponieważ najważniejszą wartością  pozostaje dla mnie jakość… Stało się. Po praz pierwszy zakupiłem aparat, którego nie miałem wcześniej w dłoniach. Pisałem wiele razy, że zmiana systemu to nic złego, to tylko poszerzenie środków wyrazu, wlanie nowej energii do swojej pasji i pracy. Tymczasem tu nawet nie musiałem systemu zmieniać. Po prostu nabyłem drugi. Szaleństwo. Jednak każdy dzień z nowym korpusem dostarcza mi cennych wrażeń… Jakich? Zapraszam do lektury – zwłaszcza Tych, którzy mają bzika na punkcie podnoszenia jakości technicznej swych prac…

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 50 mm f/3,5 i 110 mm f/2 – idealny zestaw!

Wprowadzenie do średniego formatu

Niby powszechnie wiadomo, że średni format oferuje ponad przeciętną jakość. Cóż to jednak znaczy? No na przykład moje diapozytywy z kamery Mamiya RZ 67 w formacie 6×7 cm zeskanowane na skanerze bębnowym przed rokiem 2005 mają ponad 460 MB wielkości i nadają się do dowolnych powiększeń, przewyższając to co może dać matryca Sony A7. Takich matryc nie ma – są natomiast matryce w przybliżeniu pokrywające format 6×4,5 zwane w erze cyfrowej – pełnoklatkowym średnim formatem (151 megapikseli w Phase One IQ4). Hasselblad H i 100 megapikselowe przystawki mają format 53.4 x 40.0 mm (H6D-100c DIGITAL BACK). Na rynku dominują jednak te mniejsze nazywane Małym Średnim Formatem oferując wielkość 45×30 (LEICA S), 43.8 x 32.9 mm (Hasselblad X 1D i Fujifilm GFX). 

GFX50R

Przepaść pomiędzy formatem APS-C a FF jest proporcjonalna do tej pomiędzy FF a Małym Średnim Formatem. Ta proporcjonalność przenosi się także na ogólne wrażenie odbioru kadru. Mam tu na myśli plastykę i głębię ostrości. Ktoś kto fotografuje w systemie pełnoklatkowym cieszy się plastyką i małą głębią w stosunku do tej uzyskiwanej z formatu APS-C. Jakość, mniejsze szumy i ostrość są mniejsze na pełnej klatce niż w formacie APS-C o MTF nie wspominając. To samo zjawisko dotyczy Małego Średniego Formatu, który oferuje większą ostrość, wiekszą plastykę z mniejszą głębią ostrości i mniejsze szumy. Im większy format matrycy tym jakość lepsza. Po prostu. Dzieje nie tak dlatego, że większą matryca ma większe piksele i zwiększoną absorpcję światła (lepsze przechwytywanie fal świetlnych lub pisząc z polotem – fotonów). Większy czujnik cechuje także większą dynamika obrazu – co przekłada się na bardzo duże możliwości pracy w cieniach i światłach obrazu. 

Proporcje formatów matryc od średnioformatowego filmu 120 podzielonego na 6×6 – 6×7 – 6×9 – poprzez 6×4,5 po formaty matryc elektronicznych.
GFX50R

Zauważcie, że nie wspomniałem o rozdzielczości matrycy. To jest już bowiem inna sprawa. Rozdzielczość mogłaby odpowiadać za ostrość ale w praktyce wiadomo, że im mniejsze piksele tym większy szum i spadek ostrości. Nikt o zdrowych zmysłach nie porówna 40 megapikselowej matrycy kamery w smartfonie z matrycą 40 megapikselową w kamerze pełnoklatkowej. Im większa matryca tym jakość lepsza. Pozostaje zadać sobie pytanie – „O ile lepsza?” Przecież pełnoklatkowy przetwornik Sony A7RIV o rozdzielczości 61 megapikseli powinien być lepszy niż 51 megapikselowy przetwornik Hasselblada X1D czy Fujifilm GFX. To tylko nabożne życzenia. W rezultacie ostrość z matrycy 43.8 x 32.9 mm jest znacznie lepsza, o plastyce, mniejszych szumach i rozpiętości tonalnej obrazu nie wspominając.

Mazda 6 – porównanie formatów. Z lewej Fujifilm z obiektywem Fujinon 110 mm f/2 z prawej Sony A7R z obiektywem Voigtlander 75 mm f/1,5. Inna plastyka, głębia ostrości i kolory….
GFX50R

Dlaczego Fujifilm GFX 50R?

Po pierwsze dlatego, że Hasselblad X1D posiadający taka samą matrycę jest droższy. Fotografowałem nim i wydał mi się bardzo purystyczny jeśli chodzi o funkcje choć także bardzo nowoczesny. Fujifilm 50S to natomiast aparat o modułowej budowie i gabarytach bardziej przyjętych dla średniego formatu. Owszem, ma dużo rozwiązań poprawiających ergonomię (wizjer i ekran uchylane pod różnymi kątami), ale jest też droższy. Na takim tle GFX 50R wydaje się zachęcać ceną – jest naprawdę najtańszym średnioformatowym korpusem na świecie. Zachęca także wagą i wyglądem. Zbudowanie średnioformatowego korpusu w oparciu o koncepcję przenośnych większych średnich formatów sprzed dwudziestu lat to dobry pomysł. Duży korpus z jednej strony przez swą dalmierzową schedę, podobny jest do Fuji GX 6X9 czy Mamiya 7, a z drugiej wygląda jak Fujifilm EX 3 na sterydach. Jest nowoczesnym, bezlusterkowcem posiadającym wszystkie cechy współczesnych konstrukcji, a z drugiej strony jego korpus ma wysokość zbliżoną do wysokości Sony A7 z wystającą ponad linię korpusu, a`la pryzmatyczną obudową wizjera. Najważniejszym argumentem dla mnie był właśnie ów kształt i zestaw zaimplementowanych funkcji, który zdawał się obiecywać kamerę skupioną na generowaniu profesjonalnych obrazów. To interesowało mnie najbardziej. No i cena. Obecnie korpus Fujifilm 50R, kosztuje ok. 19 900 zł. W lipcu kosztował 17 500 zł, a można było doszukać się ofert jeszcze tańszych. Teraz znowu mamy przeceny – do stycznia…. 

GFX50R – wzorową ergonomię widać już na pierwszy rzut oka.

Budowa

O tym korpusie napisano wiele. Wiele nakręcono filmów, które można zobaczyć w internecie. Pozwolicie zatem, że skupię się na dogłębnie subiektywnym opisie. Pierwsze wrażenie jakie przyszło mi do głowy po wyciągnięciu korpusu z pudełka to profesjonalna budowa. Hmmm. Dziwne to zdanie. O co chodzi? Otóż, Fujifilm GFX 50R zbudowany jest bardzo solidnie. Waży niewiele jak na swą wielkość. Od razu rozumiemy, że wielki otwór bagnetu, który otwiera światłu drogę do matrycy tworzy w środku dużego pudła wolną przestrzeń. Tak, masa na poziomie 750 gram to masa lustrzanki. Tymczasem mamy tu średni format. Korpus jest uszczelniony, to informacja, którą epatują foldery reklamowe. Cecha której nie widzimy ale, która daje poczucie bezpieczeństwa i nie martwienia się o sprzęt podczas pracy w zapyleniu czy wilgoci. Korpus jest bardzo dobrze zbudowany, spasowany a wszystkie pokrętła obracane są z należytym, „właściwym” oporem. Wyłącznik znajduje się w bardzo dobrym miejscu, a jego przestawienie bardzo szybko ożywia sprzęt. Szybko w porównaniu do budzącego się wieki – Sony A7R, z którym mogłem go porównać. Korpus jest duży. Jednak nie na tyle, aby nie zmieścił się do mojej torby Como, w której przechowuję bezlusterkowca Sony. Gigantyczny akumulator także jest lekki i jego włożenie nie wytrąca korpusu z uczucia stabilności i równowagi. Z dużym oporem porusza się ekran uchylny. Jest przez to stabilny i używanie funkcji dotykowych nie sprawia kłopotu nawet podczas pracy po uchyleniu ekranu. Zestaw pokręteł i przycisków świadczy o dobrym przemyśleniu ergonomii. Ergonomii skoncentrowanej na efektywnej profesjonalnej pracy. Ta zaś wymusza często indywidualny styl pracy, który w tym korpusie może zostać wsparty przez prawie nieograniczoną konfigurowalność przycisków i pokręteł. Już pierwsze ustawienia wywołały u mnie uśmiech. Tak szerokiego pola manipulacji przypisywania funkcji do konkretnych przełączników, przycisków i pokręteł jeszcze nie widziałem. Na koniec dodam, że spasowanie i budowa są wzorowe. Precyzja wykonania bagnetu także. Głuchy dźwięk zatrzaskiwania podczas zakładania obiektywu przypomina mi czasy Hsselblada 503 CW czy Mamiya RZ 67. Większe elementy, większy obiektyw, więcej pustej przestrzeni, inny odgłos. Ciekawą kwestią jest także bardziej ergonomiczne ułożenie wizjera, który nie musi naśladować lustrzanki, tylko znajduje się z boku. Możemy śmiało przycisnąć korpus do policzka, a nasz wzrok skierowany jest na wprost, nawet jeśli tak jak ja, dysponujecie większym nosem. W niczym jego wielkość nie przeszkadza. Na koniec opisu budowy muszę wspomnieć o dwóch wadach. 

GFX50R+Fujinon 63

Wady

Pierwszą, no może nie wadą, a niedogodnością jest bardzo mało wystające z przodu oparcie na palce prawej ręki. Jest wystarczające podczas wykonywania pojedynczych zdjęć. Gumowana powierzchnia bardzo ładnie przylega do palców. Jest dobrze. Problem pojawia się podczas dłuższej pracy „z ręki”, gdzie wysiłek włożony w trzymanie korpusu musi trwać dłużej. Jeśli pracujemy z dłuższym i ciężkim obiektywem to problem się potęguje. Ratunkiem jest pasek na szyję lub…. zakup płytki L kształtnej z gripem. Ja zakupiłem wspaniałe akcesorium w tym zakresie płytkę L- kształtną firmy Smallrig, która ma drewniany uchwyt pod palce – właściwie grip. Całość spasowana jest rewelacyjnie, nie ma najmniejszych luzów, świetnie osadza się w mocowaniu ArcaSwiss statywowych głowic no i świetnie wygląda. Niweluje wadę płytkiego uchwytu z przodu korpusu. Z tyłu pod kciukiem mamy wystarczająco głębokie, ergonomiczne, wspaniale zaprojektowane oparcie. Nawet długie chodzenie z ciężkim zestawem nie sprawia problemów. Dotyk ciepłego drewna pod palcami… Świetna sprawa nawiązująca do aparatów Arca czy gripów Pentaxa 67.

GFX50R

Druga wada jest poważniejsza. Poważniejsza ponieważ nieusuwalna. Trzeba nauczyć się z nią żyć, aczkolwiek – uprzedzam – jest to dla mnie jedyna wada tego korpusu. Tą wadą jest dziwnie zaprojektowana „anty muszla” oczna wizjera. Wspaniały wizjer daje świetny obraz. Niestety muszla zwęża się w kierunku oka, a nie rozszerza. Na co dzień nie ma żadnego problemu aby z niej korzystać. Wszystko jest ok. Problem pojawia się podczas pracy w dużym świetle i promieniach słońca. Jeśli aparat jest unieruchomiony na statywie to możemy osłonić obszar nad wizjerem i zasłonić wpadające w oko promienie. Jeśli fotografujemy z ręki… Jest niezbyt dobrze. To eufemizm. Jest fatalnie. Dodam, że to problem większości kamer i standardowo dodawanych muszli ocznych, które są bardzo małe i płytkie. W większości kamer (nawet w modelach Fujifilm takich jak XH1 czy w siostrzanym GFX 50S), możemy bez problemu muszlę zdjąć i zastąpić ją inną o znacznie większym osłonięciu oka. Takie akcesorium zawsze nakładam na swoje wizjery. Niestety. Z niewiadomo jakich przyczyn, twórcy modelu GFX 50R, „olali” ten element, co w aparacie profesjonalnym jest bardzo dużym niedociągnięciem. Wystarczyło zamontować zdejmowaną muszlę, zapożyczoną z modelu GFX 50S. To powinno zostać zmienione w modelu GFX 50RII 😉

To tyle wad. Serio….

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 mm f/2 – f/3,5

Charakterystyka

Napiszę, że początkowo nazwałem ten podrozdział „zalety”, ale w momencie w którym pojąłem jak wiele ich jest – zwątpiłem. Wyglądałoby to na tekst sponsorowany, a takim niestety (hehe), nie jest. Opiszę więc w kilku punktach jakie pozytywy charakteryzują ten aparat. Zrobię to w odniesieniu do tego z czego ja cieszę się w mojej pracy. To subiektywna lista cech, które sprawiają, że każda z sesji z GFX 50R wywołuje u mnie radość i efekt „banana” na twarzy. Ostatnio złapałem się na tym, że może on trwać bardzo długo, co chyba niezbyt mądrze wygląda. Ale cóż – są powody do radości to się cieszę. Opiszę moje wnioski bez szczególnej hierarchii. 

Bezkompromisowy bezlusterkowiec 

Tak. Nawet gdybym oceniał ten korpus w porównaniu z asami rynku bezusterkowego w formacie FF to i tak 50R nawiązałby z nimi równorzędną walkę w udogodnieniach. Może totalnych wodotrysków tu nie znajdziemy, ale duża ilość pól AF, dobry wizjer, świetny bezdotykowy ekran, szybkość gotowości do pracy po włączeniu itd. stoją na bardzo wysokim poziomie i pokazują mi codziennie jak słaby pod tym względem był mój korpus A7R. Do tego dochodzi fakt, że to średni format.

Konfigurowalność

Mistrzostwo świata w tej kategorii. Każdy z wielu przycisków może posiadać swoje ustawienia, które dowolnie przypiszecie, tak aby to Wam było wygodnie. W tym bardzo tuż funkcji, których zgłębianie zajmuje dłuższą chwilę, a które stają się bardzo pomocne podczas zdjęć. Taką funkcją jest np. płynne (no dobra – ustawiane w lekkich skokach) ustawienie stopnia powiększenia podglądu obrazu na zbliżeniu w czasie ostrzenia. Włączamy powiększenie wybranej wcześniej części kadru, a pokrętłem regulujemy jaki stopień powiększenia jest nam potrzebny. Dodam, że ustawienie pozostaje tak długo, aż go nie zmienimy lub nie wyłączymy aparatu. Takich ustawień jest wiele. Sama zabawa w skonfigurowanie body to wielka przyjemność. Myślicie gdzie co chcielibyście przestawiać i tak ustawiacie korpus. Świetna sprawa.

Judie_JuliaRompalska_Cannes Fujifilm GFX 50R + Fujinon 50 mm f/3,5 – f/3,5 ISO 640 – Nawet ten ciemniejszy obiektyw nie przysparza problemów w pracy – na czułość nie trzeba zwracać uwagi… 😉

Wymienna optyka

To temat tabu. Poruszany niechętnie ponieważ ceny obiektywów Fujifilm bywają wysokie – chociaż czy, aż tak? Na rynku znajduje się cała masa obiektywów droższych, a nie średnioformatowych i nie oferujących jakości Fujinon`ów. Ponieważ to jednak bezlusterkowiec i to z płytko położoną matrycą, możemy do niego użyć bardzo wielu obiektywów do średniego formatu. Możemy także używać obiektywów do FF z mniejszą lub większą winietą to zależy od optyki. Adaptery są dostępne w wielu wersjach. Pentacon Six, Hasselblad V, Mamiya 645, Mamiya RZ i RB 67, Rollei 6008, Pentax 645, Contax 645 i Hasselblad HC – aby wymienić te najważniejsze. Tak więc argument, że nie stać mnie na obiektywy jest słaby. Do tego dochodzą obiektywy Mitakon i Laowa już przeze mnie testowane. Jest w czym wybierać. Są natywne Fujinony, które przedstawię w najbliższych testach jednak już teraz mogę powiedzieć kilka słów o tych konstrukcjach.

Jakość mechaniczna i optyczna stoją na najwyższym poziomie. Metalowe korpusy, gumowane pierścienie, uszczelnienia. Oparcie budowy optycznej na nowatorskich rozwiązaniach. To nie mutacje projektów optycznych z XX wieku, tylko obliczone pod cyfrowe matryce, skomplikowane i nietypowe w przekrojach układy optyczne zoptymalizowane pod bezlusterkową budowę z blisko położoną matrycą.

Judie_JuliaRompalska_Nicea Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 mm f/2 f/2 idealny obiektyw portretowy, ale nie tylko. Kultura pracy na otwartej przysłonie, wraz z AF opartym na rozpoznaniu oka “robi robotę”. Matryca rejestruje zaś wszystko z wielką precyzją.

Jakość AF bez zastrzeżeń. Może jakieś 3% zdjęć nie trafia z fokusem. Może.AF jest szybki – na poziomie znanym mi z kamery EOS 5D mk II. Jest naprawdę dobrze, tyle, że tu działa jeszcze detekcja twarzy i oka. Mnogość kombinacji ustawień systemu AF jest nieprawdopodobna. Wybór lewego czy prawego oka? Wolny czy szybki. Śledzący? No właśnie gdzieś przeczytałem, że GFX 50R spisuje się nie najciekawiej w tym zakresie. Może jeśli fotografujemy bolidy F1. Ja śledziłem idącą modelkę i poza dziwnie długim opóźnieniem, od naciśnięcia spustu do wykonania pierwszego zdjęcia w trybie seryjnym nic nie było nie tak. Aparat widocznie obliczył prędkość bo wszystkie zdjęcia wyszły ostre. Dodam, że dla wielkiego wroga AF jakim jestem lubując się w szkłach Leica czy Voigtlander powrót do stosowania AF okazał się zbawieniem, właśnie dlatego, że działa tak pewnie!

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 mm f/2 – Fujinon 110 mm to nie tylko obiektyw do mody czy portretu. Pliki można dowolnie powiększać…

No i sedno. Jakość optyczna takich szkieł jak 63mm f/2,8, 50 mm f/3,5 czy 110 mm f/2 – po prostu oszałamia. Innych jeszcze nie używałem. To – wraz z wysoko rozdzielczą matrycą tworzą nową jakość obrazowania dla użytkownika FF. Zamieszczam tu nieco sampli. Obiektywy warte są absolutnie każdego grosza. Opisy rozmyć, jakości obrazowania pozostawię sobie do testów konkretnych szkieł. Które opublikuję już wkrótce. Jeszcze raz jednak podkreślę – nie można w pełnej klatce osiągnąć takich rezultatów – oceniam różnicę jako przepaść!

Oddanie kolorów

Natywna praca systemu przeliczającego obraz w tej kamerze stoi na bardzo wysokim poziomie i może wygenerować pliki o bardzo szlachetnym wyglądzie. Jak to w Fuji mamy tu też do czynienia z rewelacyjnym oddaniem barw skóry, która w żaden sposób nie ma tendencji do ucieczki w sztuczność i plastikowość – co w innych kamerach zdarza się często. System balansu bieli jest bardzo precyzyjny i pozwala na szybką pracę w każdych warunkach z jeszcze szybszym przełączaniem się pomiędzy ustawieniami. Odwzorowanie zieleni, błękitów i granatów oraz skóry – to najwyższy światowy poziom.

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 f/2 f/6,4

Jakość plików JPG

To pierwsza kamera w moich rękach, która oferuje tak wysoką jakość plików jpg. Producent się tym chwali, ale robi to zbyt słabo. Chciałoby się wręcz krzyczeć, że  w wielu przypadkach nie musimy sięgać po RAW-y!?! Jeżeli wszystko ustawiliśmy poprawnie otrzymujemy oszałamiające podglądy. To trzeba poczuć samemu, zwłaszcza, że do dyspozycji mamy cały system ustawień parametrów rejestrowanego obrazu, który dla innych kamer Fujifilm jest czymś normalnym, ale w innych systemach już niekoniecznie. 

Widok z Moyenne Corniche – Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 f/2 f/5 bogactwo szczegółów.

Symulacje filmów

O tym można by napisach książkę. Warto zaznaczyć, że Fujifilm włożyła w to całą swą wiedzę i uzyskaliśmy dzięki temu automatyczne ustawienia, które upodabniają finalny obraz do efektów pracy z konkretnym materiałem filmowym dostępnych w ofercie Fujifilm teraz lub w przeszłości. Swoje najbardziej spektakularne zdjęcia na diapozytywach wykonywałem kiedyś na niesamowitej Velvi, a potem Provi. Te filmy tu znajdziecie. Jest czarno biały Acros, Astia, filmy portretowe i.t.d. Jeśli nie chce nam się za dużo myśleć możemy spokojnie zdać się na system najbardziej odpowiadający charakterystyce zdjęć. Taki uzyskacie podgląd jpg i taki RAW (w sensie podglądu), jednak w programie edycyjnym (np. Capture One), możecie już na RAW-ie eksperymentować do woli – co bywa bardzo pouczające. Obniżona saturacja do portretu? Proszę bardzo! Podwyższona i wyostrzona do zdjęć produktowych – proszę bardzo!

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 f/2 – jako ostatnie zdjęcie na samym dole strony możecie zobaczyć dokładnie ten sam widok z Sony A7R…. Warto porównać.

Tryby czarno-białe

Ooo. Tu pełny popis możliwości. Dla mnie po dopasowaniu ustawień, jest to jedyny aparat, który oferuje zdjęcia wyglądające jak te z Leica Monochrom Typ 246. Wystarczy. Każdy kto zachwycał się sposobem pokazywania świata przez Monochrom tu poczuje się spełniony. Rewelacja – dla mnie ważne jest to szczególnie.

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 f/2 f/2 ISO 500 – bogactwo półtonów w czerni i bieli zupełnie nieprawdopodobne.

Filtry w fotografii czarno-białej

Ach! Takie coś miałem kiedyś w aparacie Canon EOS 20D. Używałem też nagminnie filtrów w fotografii czarno białej. Tu mamy to samo. Nie dosyć, że wybieramy typ filmu, kontrast, ostrość i skalę tonalną to jeszcze możemy zastosować filtrację. Bezcenna sprawa, zwłaszcza dla dinozaurów, które kiedyś – tak jak ja – fotografowały na filmach czarno białych i zdają sobie sprawę ile takie filtry potrafią zmienić w obrazie. Jedna z najważniejszych cech.

Ziarno

Trudno opisywać coś czego nie ma…. hehe. Żart. Oczywiście ziarno zaczyna być widoczne już od 320 ISO – tylko nie zrozumcie mnie źle. Piszę tu o zauważeniu czegokolwiek z negatywnym nastawieniem, że muszę coś zobaczyć! W praktyce 1600 ISO jest świetne, a 3200 wygląda wspaniale. Analogowo. O podobieństwie plików do tych z Monochroma już pisałem. Tyle, że tu mamy do czynienia z opcją, w której ziarno możemy dodać sztucznie – dla kreatywnego efektu i to ziarno o różnej sile i wyglądzie. Nawet przy czułości 100. Świetna opcja!

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 50 mm f/3,5 f/5,6. Mieć ze sobą sprzęt, który zarejestruje takie detale to duży luz psychiczny.

Rozpiętość tonalna

Wow. Możliwość pracy w rozszerzonej skali tonalnej istnieje w prawie każdej kamerze. Jednak tu mamy do czynienia z bardzo ciekawie rozwiązanym systemem automatycznym, który oferuje najmniej przy czułości 100 ISO, ale wraz ze wzrostem do ISO 200 czy ISO 400 potrafi pokazać zupełnie inne informacje w cieniach i światłach, niż to do czego przywykliśmy. Pliki i tak posiadają dużą rozpiętość, a to co można wyciągnąć z RAW-a onieśmiela i zaprasza do przesady. Trzeba uważać! 

Praca z cieniami

W palecie ustawień wyglądu obrazu mamy możliwość regulacji stopnia czerni w cieniach. Tego trzeba spróbować. Inni Fuji-Maniacy wiedzą o co chodzi ale dla posiadacza innych systemów może to być szok. Funkcję taką mamy w kamerach filmowych ale w aparacie fotograficznym? Super!

Praca ze światłami

Jak powyżej tylko zakres jasności świateł, który także możemy ustawić. Coś wspaniałego.

Bracketing ustawień

Czasami fajnie użyć tej funkcji ale rzadko z niej korzystałem. Kiedyś w czasach analogowych chętniej ale w czasie pracy z RAW-ami już nie. Tu mamy możliwość standardowych ustawień bracketingu naświetlania ale także i innych parametrów! Przykładem może być braketing rodzajów filmu czy bracketing ostrości. Zwłaszcza wykonywanie kilku zdjęć na różnych typach filmu daje nam niesamowitą możliwość obserwacji kadru z różnymi ustawieniami. To cały system w systemie! Świetna sprawa! Tym bardziej cenna, że pliki RAW otrzymujemy natywnie z wyglądem taki jak ustawiliśmy. Oczywiście potem wszystko można zmieniać. 

Możliwość edycji plików w aparacie

Taak. To fajne. macie RAW, jest już po sesji i chcecie stworzyć TIFA – proszę bardzo. 

Notatki głosowe

Dla mnie szczególnie ważne – przy testach z obiektywami bez elektroniki. Wiem co i jak zostało zrobione. Bezcenna opcja.

Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 mm f/2 f/8

Szybkie ustawianie balansu bieli

To rozwiązane jest różnie zaimplementowane w różnych korpusach. Tu perfekcyjnie proste. Wystarczy ustawić pomiar, zrobić zdjęcie neutralnej powierzchni i już. Możemy cieszyć się idealnie skorygowanym kolorem.

Ustawienia specjalne

No tu nie ma żartów. Do wyboru 9 zbiorów ustawień. Zbiorów, a więc zespołów parametrów, które możecie sobie dowolnie ustawić. To działa oczywiście poza innymi ustawieniami. Niesamowita możliwość skonfigurowania pod różne zadania i wywoływania ustawień jednym przyciskiem. Oczywiście zawsze możecie dowolny parametr dostroić, ale podstawa może zostać.

Współpraca bezprzewodowa

Łatwa konfiguracja ze smartfonem. Podgląd jak to bywa trochę z opóźnieniem, ale świetnie działa. Możliwość sterowania wieloma funkcjami.

Dobry system pracy „na kablu”

Do aparatu dostarczono specjalny dokręcany pod gripem „wieszak”, który utrzymuje kabel bez naprężenia na gniazdo przyłączeniowe

Dwa gniazda szybkich kart

To cenimy wszyscy, do tego możliwość ustawienia pracy z nimi w różnych trybach. Zapis kolejno jak się karta skończy przechodzi na następną. Zapis z kopią na drugiej karcie. Zapis RAW na jednej, a JPG na drugiej itd. Ważne, że szybkie karty chodzą świetnie. Brak opóźnień. 

Niekończący się prąd!

Wiadomo jak to jest z bezlusterkowcami. Pożerają prąd w niesamowitym tempie. W Fujifilm GFX 50R tak nie jest. Ostatnio złapałem się na tym, że podczas zdjęć testowych obiektywów Mitakon i Laowa nie zmieniłem akumulatora przez dwa dni!!!! Zaczynam nie czuć tej presji, jaką miałem z Sony, gdzie garść akumulatorów na dzień zdjęciowy nie zawsze wystarczała. Tu pełny relaks. Dokupiłem akumulator no name – był fajny ale się nie ładował w firmowej ładowarce – następnie trafił w moje ręce Newell NP-T125 i jest rewelacja. Nie potrzebuję trzeciego. Drugi wydaje mi się rezerwą na zapas. Prądu Wam nie zabranie z GFX 50R!

Migawka

Te najistotniejsze cechy zostawiłem na koniec. Migawka ma tyle opcji działania, że czujemy się jak totalny profesjonalista ze sprzętem najwyższej klasy. Nie chce mi się tu wymieniać – poczytajcie w instrukcji dostępnej na stronie Fujifilm, ale możecie użyć pięknie działającej i nie kopiącej migawki mechanicznej, która pozwala fotografować z czasem 1/25 s (jak nie postaracie) z ręki. Możecie uruchomić tryb migawki elektronicznej z różnym dźwiękiem i różnym poziomem dźwięku lub zupełnie bezdźwięczną. To norma w lepszych korpusach. Tu idziemy dalej. Pierwsza kurtyna mechaniczne – druga elektroniczna? Proszę bardzo. Inna kombinacja? Proszę bardzo! Niesamowita możliwość konfiguracji najistotniejszego po matrycy elementu. 

Judie_JuliaRompalska_Cannes Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 mm f/2 f/2 – późne popołudnie, zachód słońca, silny wiatr i idąca szybkim krokiem modelka. Śledzący AF z rozpoznawaniem twarzy – w średnim formacie, który jak to czytałem w mediach nie jest dość dobry… Nie jest? Mnie zaskoczył!

Jakość obrazu

Czyli matryca. Nie! Po co o niej pisać. Nie matryca. Obraz. Jak Wam to opisać? No cóż jest świetnie! Ostrzej od tego co dają matryce FF. Bez względu na ilość pikseli matrycy pełnoklatkowej. To co daje średni format jest nie do pobicia. I nie myślcie, że ponad 60 megapikseli w Sony A7RIV będzie lepsze od 51 w Fujifilm GFX 50R. Praw fizyki nie da się oszukać. W praktyce wyglada to tak, że nawet stary obiektyw systemu Mamiya daje obraz taki sam jak najnowocześniejszy APO Lanthar na matrycy Sony. Oczywiście obraz duży. Można kadrować – choć ja tego nie robię. Rozdzielczość jest nieprawdopodobna. Do tego dochodzi rozpiętość tonalna i mniejsze szumy. Pooglądajcie zdjęcia poniżej. Myślę, że jak zaczniemy testy obiektywów Fujifilm to niejednego z Was zaszokują.

Podsumowanie i wnioski

To po prostu w pełni profesjonalne narzędzie oferujące bogaty zestaw funkcji potrzebnych profesjonaliście. Wraz z obiektywami tworzy kompletny system skierowany w stronę perfekcyjnej jakości. Fotografuje się łatwo dzięki ergonomii. Efekty szokują jakością. Szczerze? Zakup Fujifilm GFX 50R to najlepsze co mogłem zrobić, aby jeszcze wyżej wznieść poziom techniczny zdjęć. 

Mazda 6 – Fujifilm GFX 50R + Fujinon 110 mm f/2
admin Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *