Czyszczenie matrycy

Pora urlopów, często działamy w zastanych warunkach. Zmieniamy obiektyw na plaży, polnej drodze czy w deszczu. O zabrudzenia nietrudno, aczkolwiek można ich uniknąć jeśli korpus i obiektyw, z których korzystacie mają uszczelnienia i obiektywu nie wymieniacie nigdy. Proste? Jeden korpus – jeden obiektyw. Wasz sensor długo pozostanie czysty. 

Dobra. Żartowałem.

Używając kamery bez lustra narażeni jesteśmy na szybkie zabrudzenie sensora. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że 2-3 razy szybciej brudzimy sensor w porównaniu do zabrudzeń w lustrzance. Sensor w lustrzance oddzielony jest od niekorzystnych warunków, które tworzymy wymieniając obiektyw raz przez lustro, które jest wówczas opuszczone a dwa – przez migawkę, która jest zamknięta. Na domiar złego sensor położony jest bardzo blisko krawędzi bagnetu mocowania obiektywu. Tu oczywiście generalizuję. Taka leica M ma sensor położony dosyć głęboko i odcięty migawką i to obiektywy „wchodzą” głęboko w korpus swymi tylnymi grupami soczewek. Jednak większość kamer bezlusterkowych ma nie osłonięty, wypchnięty do przodu sensor, który pozostaje odkryty podczas wymiany obiektywu.

Z tym należy się oswoić. Przyjąć to i zaakceptować. Zwracać uwagę w jakich warunkach zmieniamy obiektyw. Osłaniać całe pole operacji swym ciałem od wiatru, przechylać korpus (nie koniecznie w dół) bo to właśnie od dołu może lecieć gnane podmuchem wiatru zabrudzenie – ale zawsze w kierunku, w którym nie grozi wdmuchnięcie zabrudzenia do wewnątrz. Musimy przygotować wcześniej obiektyw do wymiany i wszystko przeprowadzić jak najszybciej. Niestety nie daje to i tak gwarancji, że nasz sensor będzie czysty. Nadejdzie ten moment, gdy założony na korpus obiektyw szerokokątny obnaży te zabrudzenia i pokaże dużą ilość plam i plamek….

Dlatego też musimy być przygotowani na czyszczenie sensora. Od razu zaznaczę, że tylko dziwne, ekstremalne, mokre zabrudzenia np. sadza lekko roztarta powinny nas skłonić do odwiedzenia serwisu. Czyszczenie sensora to zwykły element warsztatu i nie należy go demonizować. Jeśli tylko mamy jako takie zdolności manualne to nie powinno stanowić to problemu…

A jednak! Trzeba bardzo uważać, zwłaszcza z siłą nacisku podczas samego czyszczenia. Wstępnie się do niego przygotować i co najważniejsze zaopatrzyć w niezbędny sprzęt i akcesoria.

Procedura wygląda tak. Zakładamy obiektyw szerokokątny. Przymykamy znacznie do przysłony co najmniej f/8, celujemy na równomierną powierzchnię bez wzorów, rozostrzamy na maksa osiągając nieostrość i robimy fotkę. Teraz patrząc w wizjer lub ekran odblokowujemy obiektyw i lekko go przekręcamy. Jeśli mamy włączony tryb wyzwalania migawki bez obiektywu możemy zauważyć, że niektóre punkty zaczną się obracać wraz z przekręcaną osią obiektywu. To zabrudzenia na szkle obiektywu. Reszta, ta która pozostaje nieruchoma to zabrudzenia na matrycy. Tu zapamiętujemy ich umiejscowienia mając n uwadze, że obraz rzucany przez obiektyw na matrycę jest odwrócony góra-dół i prawa-lewa. Czyli jeśli widzimy zabrudzenie na górze ekranu – tak naprawdę występuje ono na dole matrycy. Zapamiętujemy zwłaszcza miejsca z punktami najbardziej ewidentnymi. Najbardziej dokuczliwymi.

Upewniacie się, że akumulator jest naładowany. Wszystko rozkładacie na stole i przyciągacie odkurzacz…. Najlepiej korpus odkurzacza zostawić w pokoju za drzwiami i skierować dyszę wylotową w stronę przeciwną. Zbliżacie końcówkę rury – tej miękkiej – do odsłoniętego bagnetu tworząc pierścień z palców wokół bagnetu. Opieracie rurę o krawędź palców i pozwalacie zassać z wnętrza komory czujnika. Należy uważać aby rura o średnicy zbliżonej do bagnetu nie przyssała się do krawędzi ponieważ mocny odkurzacz mógłby zniszczyć szklaną płytkę, osłaniająca czujnik.  Najlepiej jeśli na Wasz znak, ktoś szybko wyłączy odkurzacz, wciągnie rurę do sąsiedniego pokoju i zamknie drzwi.

Teraz dobrze jest zrobić zdjęcie nr.2 ponieważ większość brudów zniknęła. Jeśli nie – uciekamy się do specjalistycznych rozwiązań. Ja od lat stosuję wyprodukowane w Austrii zestawy czyszczące Green Clean Cleaning Kit. Cały zestaw możecie zakupić raz, najważniejsza część to działający na podciśnienie, po połączeniu ze zbiornikiem powietrza odkurzacz. Jego rurka może być zbliżona bezpośrednio do czujnika i zassie to co chcecie. Powietrza sprężonego nie używamy do „przedmuchania” czujnika. Specjalnie skonstruowana rurka i zbiornik po drodze wytwarzają podciśnienie i bezinwazyjnie, bez miotania wilgocią oczyszczają sensor. Jeśli i to nie pomogło – sięgacie po bezlitosną dla kurzu = broń ostatniej szansy. W zestawie Green Clean znajdziecie zestawy dwóch szpatułek do czyszczenia sensora. Przy zakupie musicie wybrać jaki ich rozmiar jest potrzebny. Pierwszą z nich otwieracie i przemywacie sensor jednostajnymi ruchami wzdłuż poziomej, dłuższej ramy czujnika. Jeśli gdzieś było bardziej brudno możecie w tym miejscu (pamiętając o odwróceniu obrazu) „pogmerać” nieco dłużej. Czynność powinna potrwać nie dłużej niż jakieś 15- 25 sekund. Potem drugą szpatułką, o szerokości sensora przesuwamy po sensorze raz w jedną raz w drugą stronę – usuwając nadmiar płynu z pierwszego czyszczenia, pierwszą szpatułką. Sensor czysty. Jeśli nadal coś jest nie tak powtarzacie mycie nowym zestawem szpatułek, a jeśli to nie pomaga – dopiero wówczas – kierujecie się do serwisu. W mojej długoletniej pracy nie zdarzyło się, żeby taka operacja nie pomogła. Używam zawsze tego samego zestawu. Powietrze dokupuję raz na rok, a szpatułki oddzielnie raz na kilka miesięcy. Moi znajomi próbowali różnych środków z różnymi rezultatami. Ja nie zmieniam nic w tej procedurze.

Sensor czysty. Co dalej? Jak ograniczać zabrudzenia? Tu przede wszystkim należy zaopatrzyć się w zestaw do czyszczenia optyki. Idealnym rozwiązaniem jest zestaw firmy Carl Zeiss – Lens Cleaning Kit, którego płyn świetnie czyści optykę wizjera czy szkła obiektywu. Za około 80 zł nabywacie gruszkę gumową, pędzelek chowany, chusteczki nawilżane i ściereczkę do optyki. Wszystko zapakowane w zgrabny futerał. Kilka lat temu zakupiłem za taką samą kwotę mniejszy zestaw. Teraz za te same pieniądze otrzymałem więcej akcesoriów. Fajnie. Tu kilka dygresji. Nie używajcie żadnych ściereczek do czyszczenia szkieł obiektywu. Wizjer, tylny ekran, filtr – ok. Obiektyw nie. Ściereczki nawilżane możecie użyć ale ja stosuję je częściej do ogólnego przeczyszczenia sprzętu po sesji, usunięcia brudu, śladów potu itd. Obiektyw czyszczę zawsze w taki sam sposób. Lekko pędzelkiem usuwam to co widoczne na powierzchni. Potem używam dmuchnięcia sprężonego powietrza z większej odległości – około 30-50 cm, z pojemnika nie wstrząśniętego – to ważne.

Jeśli czujecie, że pojemnik jest zimny – poczekajcie. Następnie spryskuję soczewkę jedną porcją płynu do czyszczenia optyki Carl Zeiss i wycieram bibułkami do czyszczenia optyki Lens Tissue. Na ogół potrzebne są dwie. Bibułki kosztują kilka złotych ale musicie je przechowywać w czystym opakowaniu, np. woreczku strunowym i wyciągać tylko na czas czyszczenia. Dodam, że przed zmianą obiektywu – nawet jeśli pewien jestem, że soczewka tylna jest czysta, omiatam strumieniem powietrza odsłoniętą tylną część obiektywu. Po tej czynności zdejmuję pokrywę bagnetu korpusu lub inny obiektyw i zakładam ten przygotowany. Oczywiście robię tak tylko podczas sesji spokojnych w ustalonych lokalizacjach. Teraz – cały „warsztacik” z obiektywami i korpusami rozkładam sobie na klapie otwartej torby Como i tam dokonuję całej operacji. Podczas sesji w ruchu nie ma na to czasu. Ot wszystko. Dbajcie o swój sprzęt.


admin Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *