Voigtländer Nokton 40 mm F/1,2 ASPHERICAL 2/3

Posted on

W drugim artykule testowym, przyszła pora na pokazanie jak pracuje Nokton 40 mm F/1,2. No cóż. To po prostu bardzo dobry Voigtlander. Z wnioskami należy być ostrożnym. Uogólniając – to ta sama ostrość, którą znamy z modelu 35 mm f/1,2. Kto czyta moje recenzje wie, że to moje ulubione szkło 35 mm. Ostrość, charakter rozmyć, aberracje – wszystko na bardzo podobnym poziomie. Wydłużona ogniskowa niosąca za sobą mniejszą głębię ostrości sprawia, że obiektyw ten generuje na otwartej przysłonie bardzo romantyczne obrazy. Jest spore winietowanie, są rozmycia po brzegach, ale wszystko na bardzo wysokim poziomie. Wydaje mi się (przydałoby się to sprawdzić w teście), że już na F/1,4 otrzymujemy bardzo wysoką jakość, przekraczającą to co można uzyskać z takich szkieł jak Zeiss Sonnar 55 mm F/1,8. Co więcej, ten obiektyw jest znacznie lepszy niż Nokton 40 mm f/1,4 Classic, ale też ma taki być. Brak słowa “Classic” w nazwie skutkuje znacznie “normalniejszym” obrazowaniem, nadal nieco analogowym, ale nie tak spektakularnym. Rozmycie świetne, jak na typowy standard przystało. Można spokojnie rozważyć Noktona 40 mm F/1,2 jako główny standard w swym systemie. Różnica pomiędzy ogniskową 35 mm i 40 jest duża, ale po głębszym zastanowieniu, można próbować tak zestawić obiektywy, aby mieć pod ręką naprawdę ciekawe kąty widzenia. Zróżnicowane, a jednak kompatybilne ze sobą. Cosina zapowiedziała szkło 50 mm F/1,2 z mocowaniem M, być może dla perfekcjonistów to właśnie stałki o ogniskowych 35, 40 i 50 i świetle F/1,2 dadzą zestaw marzeń?

Tego obiektywu należy się nauczyć. To świetne narzędzie, ale bardzo delikatne w zmianach obrazowania. Pomiędzy F/1,2 a F/2 dzieje się bardzo dużo. Znika aberracja (niewielka) i winietowanie, podnosi się ostrość. Znika mniejszy mikrokontrast na rzecz wyśrubowanej jakości. Jakości typowej dla szkieł z najwyższej półki. Mam jednak wrażenie, że nawet po przymknięciu, obiektyw daje piękny look, a nie bezduszny zapis tego co przed obiektywem. Trochę jak Leica Summicron M 50 mm F/2. Część drugą testu można zakończyć. Typowy dla mnie obiekt testowy – trochę zdjęć do analizy. Wnioski wyciagajcie sami.

W następnym, ostatnim odcinku pokażę, jak to szkło sprawdza się w warunkach do którego zostało stworzone. W niskim poziomie oświetlenia. Sam jestem ciekaw, jakie obrazy można pozyskać pracując w trudnych warunkach na otwartej przysłonie. Dla fanów oceny jakości, zamieszczę także zdjęcia martwej natury na wszystkich przysłonach.

Fotografie należy powiększyć.

F/1,2

F/2

F/1,2

F/2

F/1,2

F/1,2

F/2


F/1,2

F/1,4

F/1,4

F/2

F/1,2

F/2

F/1,2

F/1,4

F/2


F/1,2

F/2

F/1,2

F/1,4

F/2

F/1,4

 

Poniżej kadry z ogniskowych 35, 40 i 65 mm. Ewidentnie widać “dziurę” i brakujące miejsce na 50 mm.







Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *